Górskie newsy (1/2016)     Damian [ Luty 12, 2016 ] 
Górskie newsy (1/2016)

Rok 2016 przynosi małą zmianę w sposobie publikacji newsów na drytooling.com.pl. Od teraz – z małymi wyjątkami – wiadomości będą ukazywać się raz w miesiącu, w formie większego podsumowania. Mam nadzieję, że spodoba się Wam ta nowa formuła.

Oprócz prozaicznych przyczyn, takich jak brak czasu na regularne wrzucanie newsów, chciałbym głównie skoncentrować się na unikalnych, ponadczasowych treściach.Trzeba więc z czegoś zrezygnować :-). Innym powodem jest zmiana podejścia do Ciebie, Czytelniku ;). Nie chciałbym bombardować Cię śmieciowymi wiadomościami typu: „założyli obóz I�, „Nowak czuje się chory i schodzi do obozu�, „zrobili drogę xyz i są z tego dumni�. Choć oczywiście, jeśli zdarzą się „grube� przejścia, to takie info pojawi się w osobnym newsie.

Tymczasem szykujcie się na podsumowanie najważniejszych górskich wydarzeń ostatnich tygodni na początku każdego miesiąca. Jeśli nie chcecie przegapić tych wiadomości, polecam zapisanie się na newsletter z informacją o nowych artykułach.

Dodam, że inspiracją do takiej formy jest „Głos Seniora� Józefa Nyki. Jego aktywność, mimo sędziwego wieku, jest naprawdę godna podziwu!

Damian Granowski

Patagonia

W styczniu warunki w Patagonii dopisały i miało miejsce kilka znakomitych przejść.

6 stycznia Colin Haley i Andy Wyatt w 21 godzin i 8 minut „przebiegliâ€� trasÄ™ El Chalten – Cerro Fitz Roy – El Chalten. OczywiÅ›cie jest to rekordowy czas. Na Fitz Roy’a wspinali siÄ™ drogÄ… Supercanaletta (1600 m, 5+, 80°).

Poprzedni rekord należał do zespołu Simon Gietl – Gerry Fiegl (31:30).

el chalten fitz roy el chalten

Linia „wycieczki” Haley-Wyatt. Fot. Rolando Garibotti

 
Boulderowa sobota – Grimpado Gdańsk

Grimpado Gdańsk – 12 marca, odbędzie się trzecia runda Bulderowej Soboty. Impreza od wielu lat przyciąga najmocniejszych trójmiejskich wspinaczy i nie tylko. Podczas każdej kolejnej edycji można zaobserwować gro nowych osób, w szczególności początkujących oraz co cieszy, sporej ilości dzieci. Stąd spora część problemów przyswajalna jest dla “nowicjuszy”.  Impreza zyskała również tytularnego sponsora w postaci [...]

Artykuł Boulderowa sobota – Grimpado Gdańsk pochodzi z serwisu Climb.pl – Wspinanie sportowe.

 
31 lat temu Polacy weszli zimą na Cho Oyu

Dokładnie 12.02.1985 roku Maciej Berbeka wraz Maciejem Pawlikowskim stanęli na 6 szczycie ziemi położonym w Himalajach. Wejście na Cho Oyu odbyło się w ramach wyprawy polsko-kanadyjskiej pod kierownictwem Andrzeja Zawady (nową drogą, południowo-wschodnim filarem). Warto wiedzieć, że już 3 dni po wejściu Berbeki i Pawlikowskiego na wierzchołku stanęli także Andrzej Heinrich i Jerzy Kukuczka.

Cho OyuCho Oyu

W składzie wyprawy zimowej na Cho Oyu znaleźli się: Andrzej Zawada (kierownik wyprawy), Jerzy Kukuczka, Maciej Berbeka, Zygmunt Andrzej Heinrich, Eugeniusz Chrobak, Mirosław Gardzielewski, , Maciej Pawlikowski, Krzysztof Flaczyński (lekarz). Kanada była reprezentowana przez Jacquesa Oleka, Martina Berkmana, André Frapiera i Yvesa Téssiera (lekarz). W Nepalu do wyprawy dołączyli: Chhetrapati Shrestha (oficer łącznikowy) i Szerpowie: Thukten Sherpa, Ang Dawa, Bal Bahadur i Mohit Syangbo Lama.

Cała akcja górska ruszyła 4 stycznia, gdy akcję górską rozpoczęli Maciej Berbeka z Maciejem Pawlikowskim zakładając obóz pierwszy. Następnie ustawiono obóz drugi na wysokości 5700 m, a dokonali tego Mirosław Gardzielewski z Andrzejem Zawadą. Eugeniusz Chrobak i Andrzej Heinrich zajęli się poręczowaniem drogi.  Musieli się jednak wycofać w wyniku wypadku, w którym Andrzej Heinrich został uderzony spadającym z góry kamieniem. Następnie na wysokości 6700 m stanął obóz trzeci, który założyli Maciej Berbeka, Maciej Pawlikowski, Eugeniusz Chrobak i Mirosław Gardzielewski. Następnie 8 lutego do zespołu dołączył w międzyczasie Jerzy Kukuczka. Eugeniusz Chrobak i Mirosław Gardzielewski idąc za ciosem ustawili na 7200 m obóz czwarty. Następnego dnia z bazy ruszyli w górę Jerzy Kukuczka z Andrzejem Heinrichem. 10 lutego Maciej Berbeka i Maciej Pawlikowski zmierzyli się z trudnościami terenowymi nad obozem czwartym i przenieśli go jeszcze 300 m do góry osiągając przy tym wysokość 7500 m. 12 lutego wspinacze podjęli decyzję o ataku szczytowym. 4 wejście na ośmiotysięcznik w zimie stało się faktem. Polacy znów potwierdzili swoją dominację w himalaizmie zimowym. Jednocześnie z zimowym zdobyciem góry, pionierskim wyczynem było wytyczenie zimą nowej drogi na ośmiotysięczniku.

Maciej Pawlikowski i Maciej Berbeka pod Cho OyuMaciej Pawlikowski i Maciej Berbeka pod Cho Oyu

Maciej Berbeka urodził się 17.10.1954 w Zakopanem. Był taternikiem, alpinistą i ratownikiem górskim. Z wykształcenia był architektem wnętrz i pracował jako nauczyciel w zakopiańskim Liceum Sztuk Plastycznych. W Tatrach zaczął wspinać się w 1969 roku. W latach 1976-1977 wspinał się w górach Kaukazu. W 1978 roku działał z sukcesami w Alpach. W roku 1980 wspinał się w Pamirze. Na przestrzeni między 1979 a 1993 rokiem brał udział w 6 wyprawach w Himalaje, podczas których uczestniczył w dwóch pierwszych wejściach zimowych na Cho Oyu i na Manaslu. Wszedł również na Mount Everest i na Annapurnę. Próbował swoich sił również na Nanga Parbat i na Dhaulagiri. W 1988 roku był o krok od zimowego wejścia na Broad Peak, dotarł jednak na przedwierzchołek. Dopiero w roku 2013 dokonał pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak. Niestety z tej wyprawy nigdy już nie powrócił. Został uznany za zmarłego 06.03.2013 roku przez kierownika tamtej wyprawy Krzysztofa Wielickiego.

Maciej Pawlikowski urodził się 19.02.1951 roku w Zakopanem. Jest działaczem taternickim, narciarzem, ratownikiem i przewodnikiem górskim. Z wykształcenia Pawlikowski jest technikiem budowlanym oraz zawodowym ratownikiem TOPR. W Tatrach wspinanie zaczął od 1972 roku i przeszedł tam liczne ekstremalne drogi wspinaczkowe. W 1984 roku wspinał się w Alpach. Działał z sukcesami również w Andach Peruwiańskich, w Pamirze, a w latach 1979-2009 uczestniczył w 14 wyprawach w Himalaje i Karakorum. Był m. in. Prezesem KW Zakopane, członkiem zarządu PZA. Maciej Pawlikowski został dwukrotnie odznaczony złotym i trzykrotnie srebrnym medalem „Za Wybitne Osiągnięcia Sportowe”.

Bartek Andrzejewski

 
Bieg Walentynkowy na bieżniach w Galerii Korona w Kielcach

14 lutego br. w godzinach 12.00 – 15.00 odbędzie się bieg walentynkowy na bieżniach w Galerii Korona na poziomie -1.

Do biegu zapraszamy pary mieszane. Wiek uczestników bez ograniczeń.
Para będzie biegła (lub marszobieg)  przez 10 minut. Pierwsze będą startowały panie, które przez 5 minut będą własnym tempem biegły lub szybkim korkiem poruszały się po bieżni, a później panowie przez kolejne 5 minut. Wynik końcowy to łączny dystans jaki pokona para.
Bieg będzie rozgrywany łącznie na 3 – 4 bieżniach i będzie powtarzany dla kolejnych chętnych par jak skończy biegać dana grupa osób. Dla najstarszej i najmłodszej pary mamy nagrody niespodzianki. Ponadto przekażemy łącznie 40 pucharów i statuetek dla uczestników tego wydarzenia oraz nagrody rzeczowe.

Bieg organizowany jest przez Stowarzyszenie Biegacz Świętokrzyski i grupę biegową Biegam Bo Muszę Kielce oraz Galerię Korona.

Bieg Walentynkowy na bieżniach w Galerii KoronaBieg Walentynkowy na bieżniach w Galerii Korona

Bieg Walentynkowy na bieżniach w Galerii KoronaBieg Walentynkowy na bieżniach w Galerii Korona

Bieg Walentynkowy na bieżniach w Galerii KoronaBieg Walentynkowy na bieżniach w Galerii Korona

 
Polacy na Mistrzostwach Europy w skialpinizmie

W dniach 5-7 lutego w szwajcarskim Salvan/Les Marecottes rozegrano Mistrzostwa Europy w skialpinizmie. Zawodnicy z 21 krajów rywalizowali w dwóch konkurencjach: starcie indywidualnym i sprintach.

W skład reprezentacji Polski wspieranej przez Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Polski Związek Alpinizmu weszli:
Seniorka Ania Figura (KW Zakopane)
Senior Kuba Przystaś (SKTJ/GOPR Krynica)
Junior Marek Legaszewski (KS Kandahar)
Kadet Franek Rząsa (TKN Tatra Team)
Kadet Krzysiek Wojciechowski (TKN Tatra Team)

Mistrzostwa Europy w skialpinizmieMistrzostwa Europy w skialpinizmie

Tuż przed zawodami spadło ponad pół metra śniegu, zagrożenie lawinowe wzrosło do 4. stopnia i utrudniony był rekonesans trasy, jednak w dniu zawodów warunki były już idealne. Na podzielonej na trzy kategorie trasie (dla seniorów, seniorek i juniorów oraz kadetów) zawodnicy pokonywali odpowiednio 1600, 1400 i 1200m przewyższenia. Najlepsi okazali się faworyci, zwyciężyli Michael Boscacci z Włoch oraz Laetitia Roux z Francji. Wśród naszych zawodników najlepsze miejsce zajął Franek Rząsa, który w kategorii kadetów zajął wysokie 7. miejsce, Krzysiek Wojciechowski był 17. Marek Legaszewski wśród juniorów był 24. Ania Figura niestety wycofała się.

Mistrzostwa Europy w skialpinizmieMistrzostwa Europy w skialpinizmie

W niedzielę przyszedł czas na sprinty – to specyficzna kategoria skialpinizmu, rozgrywana na krótkiej, 80-100m trasie, ze wszystkimi aspektami narciarstwa wysokogórskiego: podejściem na fokach, z nartami na plecaku oraz zjazdem po wytyczonej trasie. Spektakularna i lubiana przez publiczność – czas w kwalifikacjach liczy się do awansu do kolejnych etapów: ćwierćfinałów, półfinałów i finału.

Mistrzostwa Europy w skialpinizmieMistrzostwa Europy w skialpinizmie

Naszą faworytką była Ania Figura, która w poprzednich latach zdobywała już srebrne i brązowe medale w tej konkurencji, jednak w tym roku może mówić o ogromnym pechu. W ćwierćfinale walcząc o awans i mając na niego duże szanse, przewróciła się – po wjeździe w nierówny teren wypięły jej obie klamry w butach. A niestety w sprincie kilkusekundowe opóźnienie przekreśla szanse na walkę o medale… W tej sytuacji z naszych zawodników najlepiej ze sprintami poradził sobie Krzysiek Wojciechowski, który zajął 12. miejsce, Franek Rząsa był 18. a Marek Legaszewski wśród juniorów był 20.

Mistrzostwa Europy w skialpinizmieMistrzostwa Europy w skialpinizmie

Natomiast na trasie verticalu, który nie zaliczał się do Mistrzostw Europy, ale wchodził do cyklu Pucharu Świata zadebiutowała Magda Kozielska, zawodniczka biegów narciarskich i górskich – zajęła 14 miejsce.

Polska w klasyfikacji krajów zajęła 11 miejsce na 21 nacji. W przyszłym roku odbędą się Mistrzostwa Świata i mamy nadzieję, że tatrzańska zima pozwoli jeszcze na wiele miesięcy treningów.

Mistrzostwa Europy w skialpinizmieMistrzostwa Europy w skialpinizmie

Dziękujemy marce Attiq, która przygotowała dla zawodników stroje startowe i reprezentacyjne.

Strona zawodów: www.alpiniski.ch

Pełne wyniki na:
http://ismf-ski.org/www/index.php?q=content/races-resultpage=ListRacesActiontype=viewid_parent=153id_parent2=id_parent_parent=

Tekst: Monika Strojny, Komisja Narciarstwa Wysokogórskiego PZA
Zdjęcia: Szymon Sawicki i Monika Strojny

 
Zakopane na start! Red Bull Zjazd na Krechę 2016: 13 lutego 2016, Polana Szymoszkowa

W najbliższą sobotę (13 lutego) na Polanie Szymoszkowej w Zakopanem rozegrany zostanie czwarty przystanek Red Bull Zjazd na Krechę. Będzie to już ostatnia w tym roku szansa, by sięgnąć po tytuł najszybszego narciarza i snowboardzisty na polskich stokach. Rejestracja do udziału zawodach na stronie www.redbull.pl/zjazdnakreche potrwa do piątku do godziny 9:00. Start pierwszych przejazdów eliminacyjnych rozpocznie się o godzinie 18:30.

7. edycja zawodów Red Bull Zjazd na Krechę bez wątpienia dostarczyła nie lada wrażeń zarówno biorącym udział w zmaganiach narciarzom i snowboardzistom, jak i dopingującej ich publiczności. Podczas przystanków w Jurgowie, Zieleńcu oraz Szczyrku nie zabrakło zawrotnych prędkości, zaciętej walki, szybkiej akcji, a przede wszystkim potężnej dawki pozytywnej energii. W najbliższą sobotę (13 lutego) Red Bull Zjazd na Krechę zawita do Zakopanego, na Polanę Szymoszkową, gdzie odbędzie się finałowy etap tegorocznego cyklu.

Red Bull_Content_Pool_Red_Bull_Zjazd_Na_Krech_Zakopane_fot._M_Kin_1

Fot. M. Kin

 

Zapowiada się niezwykle widowiskowa rywalizacja, gdyż na liście startowej już teraz znaleźć można nazwiska triumfatorów poprzednich etapów. Wśród zawodników pojawią się między innymi Michal Bekes, który w tym sezonie już dwukrotnie stawał na podium oraz Katarzyna Szymańska – zwyciężczyni z ubiegłorocznego przystanku w Zieleńcu i trzecia snowboardzistka w Szczyrku, która zapowiada, że wraca, by powalczyć o pierwsze miejsce. Emocje na najwyższym poziomie gwarantowane, tym bardziej, że narciarze i snowboardziści zmierzą się z ponad kilometrową trasą po zmroku! Największe emocje bez wątpienia zapewni mała hopka tuż przed metą. To tu w poprzednich latach wielokrotnie dochodziło do widowiskowych skoków, gromko oklaskiwanych przez kibiców. Start pierwszych przejazdów eliminacyjnych rozpocznie się o godzinie 18:30.

Rejestracja na stronie www.redbull.pl/zjazdnakreche otwarta będzie do piątku (12 lutego), do godz. 9:00. Mistrzowie zawrotnych prędkości powalczą o atrakcyjne nagrody ufundowane przez partnerów imprezy – firmy GoPro, HEAD, Quiksilver oraz Roxy. Drobne upominki otrzymają również najbardziej zaangażowani w doping widzowie. To już ostatnia szansa, by sięgnąć po chwałę i tytuł zwycięzcy Red Bull Zjazd na Krechę 2016. Nie może Cię tam zabraknąć!

Red Bull_Content_Pool_Red_Bull_Zjazd_Na_Krech_Zakopane_fot._M_Kin_2

Fot. M. Kin

 

W ramach motywacji do wieczornego treningu. Zobaczcie kluczowe momenty Mistrzostw USA 2016. Momenty, które zaważyły na detronizacji wieloletnich czempionów….

 
BOULDEROWE CZWARTKI LIGA JASNEJ 2016 –  drugie eliminacje nowej edycji już 25 lutego!

Zapraszamy na drugie eliminacje NOWEJ EDYCJI BOULDEROWYCH CZWARTKÓW – towarzyskiej ligi boulderowej na Jasnej. Czeka na Was 20 nowych boulderów

 

Hawaje kojarzą się raczej z opalonymi gośćmi łapiącymi wielkie fale. Jednak i coś dla nas znajdzie się na tych odległych wyspach. Zobaczcie krótką, ale całkiem sympatyczną produkcję traktującą o debiucie Deep Water Solo, pana El Capitana, Kevina Jorgesona:

 

Zima to ponoć najlepszy czas na trudne przejścia na kamykach. Niestety „zima” oznacza czasem niemałą zlewę albo opady mokrego śniegu…

 
Puchar Prezydenta Miasta Sosnowiec 2016

W sobotę 6 Lutego 2016 „Poziom 450” w Sosnowcu gościł uczestników trzeciej już edycji Zawodów Wspinaczkowych o Puchar Prezydenta Miasta Sosnowiec 2016. Zawodnicy rywalizowali na kilkunastu bulderach oraz na kilku drogach z liną w kategoriach:

Amatorska (do VI.2+, od 16-go roku życia)

- Mężczyźni (35 miejsc w grupie) / Kobiety (35 miejsc w grupie)

Pro (od VI.3)

- Mężczyźni (20 miejsc w grupie) / Kobiety (10 miejsc w grupie)

Zawody przyciągnęły dużą liczbę uczestników jak i widownię. Sosnowiec staje się coraz bardziej aktywny w organizowaniu imprez związanych ze wspinaczką. Pozostaje mieć nadzieję, że taki trend utrzyma się jak najdłużej, a chętnych do udziału w rozgrywanych w „Poziom 450” zawodach będzie z roku na rok więcej.

Poniżej zamieszczamy tabele wyników oraz krótką fotorelację z imprezy:

Bartek Andrzejewski

Amatorzy Kobiety

 

Amatorzy Mczyni

 

Pro Kobiety

 

Pro Kobiety

 

12657399 418485995027960_9129425238868799221_o

Fot. pstrykawka.pl

12694593 418488155027744_7215490106944257011_o

Fot. pstrykawka.pl

12716268 418486231694603_6246757588482177963_o

Fot. pstrykawka.pl

 
Bula pod Bańdziochem / W poszukiwaniu trudności IV+

31 stycznia 2016 roku wybraliÅ›my siÄ™ powspinać na „ÅšcianÄ™ Å›cian”, czyli BulÄ™ pod BaÅ„dziochem. Wynikiem naszego wspinania byÅ‚o przejÅ›cie poniższej treningowej, linii (trudnoÅ›ci okoÅ‚o IV+), która nie byÅ‚a zaznaczona w znanych nam opracowaniach. PostanowiliÅ›my przebieg tej linii nazwać roboczo W poszukiwaniu trudnoÅ›ci i opis wrzucić do internetu. Mamy nadziejÄ™, że skorzystajÄ… z niego poczÄ…tkujÄ…cy wspinacze zimowi.

Zdajemy sobie sprawÄ™, że Å›ciany Buli pod BaÅ„dziochem sÄ… tak popularnym terenem, że okreÅ›lenie, kto byÅ‚ pierwszy w danym terenie jest niemalże niemożliwe. JeÅ›li ktoÅ› pokonywaÅ‚ wczeÅ›niej tÄ… liniÄ™, to prosimy o kontakt w celu umieszczenia pierwszego „znanego przejÅ›cia”

Maciej Bartel, Andrzej Kasperowicz, Mateusz Sękiewicz

W poszukiwaniu trudnoÅ›ci IV+ prowadzi na wprost prawej części Buli pod Bandziochem. Przyjemne, trawkowe wspinanie po zróżnicowanym terenie (od poÅ‚ogu po wysokie skalno-trawkowe progi). 

w poszukiwaniu trudnosci bula pod bandziochem male

Linia drogi W poszukiwaniu trudności. Opracował: Andrzej Kasperowicz

 
 
Nanga Parbat - co nowego u Tomka Mackiewicza?
Według tego, co pisał wczoraj Arslan Ahmed, Tomek Mackiewicz wyruszył z Chilas i jest szansa na to, że dotarł dzisiaj do wioski Ser. Ostatniej zamieszkałej w zimie osady, położonej najbliżej bazy pod Nanga Parbat. Do samej bazy, jest stamtąd jeszcze kilka godzin marszu. 
 
Tomek ma czas do 22 lutego. W tym dniu wygasa jego pozwolenie. Niestety prognozy nie chcą się zmienić na lepsze… 
czapkinssss
Fot. Czapkins
 
Małgorzata Klamra
 
Wywiad z Ludwikiem Wilczyńskim

Kiedy jako dobrze chodzący przemierzałem często Tatry, himalaiści i taternicy byli dla mnie jakimiś NADLUDZMI, wręcz idealnymi. W swoich wywiadach (ten jest już następny), chcę ukazać różne górskie sylwetki, ale właśnie od strony „zwykłego człowieka”- który się waha, ma rozterki, czasem zastanawia się PO CO? i DLACZEGO? Nigdy nie wiem co z tego będzie, ale myślę że i tym razem udało się coś fajnego wypracować.

Tym razem chciałbym opublikować moją rozmowę z Ludwikiem Wilczyńskim- postacią, której nie trzeba przedstawiać. Z Ludwikiem znamy się już parę lat i trochę razem „kroków” przeszliśmy. Poprosiłem go też nie tak dawno, żeby mailowo udzielił mi odpowiedzi na kilka pytań w drodze wywiadu. Po krótkiej wymianie wiadomości, oto efekty naszej wspólnej pracy

Ludwik Wilczyński w skałachLudwik Wilczyński w skałach

Zacznę od pytania podstawowego. Wiem, ze góry towarzyszą Ci od bardzo dawna- co więc jest w nich takiego silnego co ciągle tam Cię trzyma?

Po prawie pięćdziesięciu latach wspinania i bycia przewodnikiem i instruktorem, bardziej interesująca jest odpowiedź na pytanie, co mnie do wspinania przyciągnęło. To, co mówimy jako dojrzali ludzie o motywacjach i tak zwanej filozofii gór, często jest wynikiem refleksji i rozmyślań ex post z wyraźnym piętnem pracy w ciszy gabinetu. Często też ta nadbudowa dla jednych sprawia mylne wrażenie, że do alpinizmu biorą się jakieś duchowe i intelektualne giganty, a dla innych zakompleksieni nieudacznicy. Młodzi ludzie, jeśli mnie pamięć nie myli, wchodzą w góry tak samo jak zaczyna się tańczyć, śpiewać (coraz rzadziej niestety) lub kochać. Na szczęście instynktownie i bezrefleksyjnie. W moim przypadku była to jeszcze nienawiść do miasta, „indiańskie” dzieciństwo i liceum muzyczne, w którym przegrałem na trąbce wczesną młodość. Alpinizm dał mi wszystko czego nie miałem: przestrzeń, przygodę, sport, a nawet podróże, które w PRL były luksusem. A co trzyma? Niestety w jakiejś mierze przyzwyczajenie, ale jest i cenny dla mnie motyw irracjonalny– tęsknota za młodością. Górską młodością.

I głównie góry, góry wysokie, a może skały- bo wiem, że też tam często bywasz? I zima czy lato? Zresztą często jak dzwonię to, a to jesteś w skałach, na spacerze, pracujesz w ogrodzie itd.- kurcze, Ty ciągle coś robisz! Pewnie mnóstwo osób o wiele młodszych mogłoby Ci pozazdrość energii, siły, witalności i werwy? I przyznam się, że podejrzałem i mogę śmiało powiedzieć, że mięśni też. ;)

Bardzo cenię sobie bezpieczeństwo i dlatego z wiekiem rezygnuję z pewnych aktywności. Góry wysokie są ekstremalnie niebezpieczne dla seniorów. Zwykła infekcja na dużej wysokości może znaczyć przysłowiowe „do widzenia”. Chętnie pracuję jako przewodnik w Alpach i Tatrach zimą ale i tu z wiekiem trzeba się kontrolować. Skitoury to moja druga miłość, choć nie jestem mistrzem nart. Boleję nad tym, że zima w Tatrach, nie mówiąc już o Beskidach, przechodzi powoli do historii. Jeśli nawet globalne ocieplenie nie jest wyłącznym dziełem człowieka, to smog zakopiański wchodzący już do tatrzańskich dolin jest nim na pewno. Dla staruszków górskich najlepsza jest skała. Jako przewodnik zawsze wolę iść np. na Zamarłą niż na Gerlach. Lepiej się trochę ponaciągać niż wiele godzin pełznąć do góry i na dół w kruchym i łatwym terenie. Skały powoli stają się moją ulubioną zabawą, a pokonywane trudności, mimo że coraz niższe, wciąż dają dużo radości. A zajęć, Bartku, nie brakuje. Jak się jest konserwatorem nawet małego domku na wsi, trochę ogrodnikiem, miłośnikiem długich spacerów i biegania pod górę przechodzącego ostatnio w marszobieg, to czasu nie ma. Ciężko nam z żoną idzie nawet odwiedzanie starego Krakowa, wystaw, muzeów i teatrów. Nasze dzieci żartują, że wykupią nam bilet z Warszawy do Krakowa, zarezerwują hotel na tydzień i zabronią powrotu na naszą wiochę.

Twoja najlepsza przygoda w górach?

Niepowtarzalny smak miały pierwsze wspinaczki, które były wielkimi przygodami na niewielkich tatrzańskich ścianach. Później najwięcej satysfakcji mnie osobiście dawały trudne technicznie, pokonane w dobrym stylu, co również znaczy w dobrych warunkach, drogi typu alpejskiego. Zawsze największą satysfakcję dawały mi wspinaczki dokonane z pewnym zapasem możliwości technicznych i sił życiowych. Cudowne ocalenia dobrze się wspomina, ale nie jestem fanem działania na granicy życia i śmierci. Za dużo tego było w naszym himalaizmie. Często były to pojedynki na wątroby, żołądki i szpik kostny, w których słabiej wyposażeni umierali. Jest jednak coś, co we wspinaczkach w górach wysokich pamięta się cale życie. Prawie wszystkie poważne wysokościowo i technicznie drogi kończy się w stanie fizycznego wyczerpania, które jest stanem szczególnym. Nie mam tu na myśli maligny czy obecności nieistniejącego towarzysza, bo to już kolejny etap anihilacji człowieka zwanego wspinaczem. To, co mam na myśli, to uczucie wielkiego oczyszczenia w sensie i fizycznym i duchowym. Najzwyklejsze oczyszczenie organizmu przez duży wysiłek, głód i utratę wagi, połączone z wielkim dystansem do siebie i rzeczywistości daje tuż po zakończeniu wejścia, krótką alpinistyczną nirwanę, do której się tęskni i którą się pamięta całe życie.

Co byś zrobił gdyby nagle nie było gór?

Nie wiem. Mój stary niezrealizowany nigdy pomysł na sprawdzenie rzeczywistej wartości sytuacji w której tkwi się po uszy, to czasowe rozstanie. Rozstanie nie z czymś, czego ma się dość ale z czymś, co konstruuje i fascynuje: ze wspinaniem, żoną, uzależniającą pracą. To może dać odpowiedź na pytanie, co jestem wart bez. Nigdy tego nie zrobiłem więc na pytanie nie odpowiem.

Wiem o Twojej firmie i szkoleniach biznesowych, które robiłeś- to chyba mało ma wspólnego z górami, czy może jednak? A tak przy okazji- czym zajmował się młody Ludwik Wilczyński, żeby zdobyć środki na swoje wcześniejsze wyprawy?

Moja firma, to skromna działalność gospodarcza. Przez 20 lat byłem konsultantem szkoleniowym dużej firmy dystrybucyjnej. Pracę tę wykonywałem z zaangażowaniem i bez wstrętu głównie dlatego, że jest to firma nastawiona na pracę ze stałymi klientami, co wyklucza techniki manipulacyjne. I to nie ze względu na szlachetność firmy ale samobójczy charakter takich działań. Interesująca praca, która pozwala utrzymać przyzwoity poziom życia rodziny, to powód do satysfakcji i jakiś element spełnienia. Przez ostatnie 15 lat pracowałem ok. 10 dni w miesiącu, co pozwalało łączyć to z przewodnictwem, a to z kolei pozwalało utrzymywać jako taką formę fizyczną. W każdym razie klata tylko częściowo osunęła mi się na kolana. Jako młody wspinacz klepałem biedę profesjonalnie. Zazwyczaj miałem na bilet i na pierwszy tydzień życia. Oczywiście rabowało się w domu dżemy, smalec, masło itp. a sprzęt pożyczało się od starszych kolegów, którzy jeszcze sprzęt mieli, ale już nie mieli czasu. Poza tym, co to był za sprzęt? Lina sizalowa, kilka haków i ciężkich karabinków, młotek i buty. W latach 60. coś w rodzaju dzisiejszych glanów, potem zwykłe buty do biegania. Słowackie buty skalne tzw „samolezki”, to dopiero połowa lat 70. Prace wysokościowe, to dopiero koniec lat 70.

Byłeś w różnych górach i poznałeś zapewne bardzo dużo różnych zwykłych i niezwykłych ludzi, a także wielu sławnych „ludzi gór”- kogo i co tak często wspominasz?

Wspominam przede wszystkim przyjaciół. Tych, z którymi wiązały mnie serdeczne więzi również poza górami. Moi przyjaciele i doskonali partnerzy z lat 70. i 80., to Heniek Zakrzewski, Walek Fiut, Andrzej Michnowski i Krzysiek Pankiewicz. Uczyłem się alpinizmu od Tadka Łaukajtysa i Genia Chrobaka. Oczywiście spotkałem wielu sławnych ludzi gór i z wieloma się wspinałem. Przyjaźń, to jednak przede wszystkim porozumienie, wspólne poczucie humoru i wyrozumiała i bezwarunkowa akceptacja. Serdecznie wspominam wielu partnerów, którzy zapałem górskim nie ustępowali najlepszym i nigdy nie byli sławni nawet w środowisku a przez lata trwają przy wspinaniu i czerpią z tego satysfakcję wolną od sportowych i ambicjonalnych względów. Często wspinam się z moim przyjacielem Jarkiem Zarembą. On mnie gnoi w czasie długodystansowych biegów, a ja mam lekką przewagę w skale i w górach.

Jak bardzo trzeba być związany z górami i je kochać i je znać żeby często z narażeniem życia je zdobywać, a teraz kiedy jesteś Przewodnikiem Tatrzańskim wprowadzać tam powiedzmy że „turystów z nizin”?

Powiedzieć „kocham góry”, to jako rzecze Jerzy Pilch nic nie powiedzieć. Samo oczarowanie górami, które przeżywa każdy wspinacz, nie wystarcza. Trzeba je dobrze znać. Nie jestem Przewodnikiem Tatrzańskim ale przewodnikiem prowadzącym w Tatrach i w różnych górach świata. Dla bywalców Portalu Górskiego przypomnę o Polskim Stowarzyszeniu Przewodników Wysokogórskich im. Staszka Motyki, którego członkowie pracują według wymagających standardów międzynarodowych IVBV – IFMGA. Wszyscy członkowie, to bez wyjątku pasjonaci, ludzie, którzy znają i kochają góry i mają za sobą interesujące kariery wspinaczkowe. „Turyści z nizin” to przeważnie również pasjonaci o różnym doświadczeniu górskim, często ludzie ciężko pracujący, którzy w górach mogą bywać rzadko i dla których przewodnik jest idealnym towarzyszem.

Dodam też wątek osobisty- że jak razem chodzimy po Tatrach imponuje mi taka Twoja teoretyczna, encyklopedyczna wiedza o Tatrach. To przychodzi samo z czasem czy trzeba o tym czytać i zgłębiać?

Sama „przychodzi” tylko entropia. Jednak specjalistą od Tatr nie jestem. Jak się znało Włodka Cywińskiego, to trudno uznać się za znawcę. Często jest tak, że wie się mniej niż potrzeba, a wiedzieć za dużo po prostu nie można. Wniosek nasuwa się sam.

I jeszcze jedno- bije od Ciebie taki spokój i doświadczenie człowieka „spełnionego” w życiu. Tak jest naprawdę czy to tylko takie moje odczucie?

Tak. Rzeczywiście czuję się życiowo spełniony. Znam Twoje plany  i jeśli tak jak chcesz, założysz rodzinę i Twoje dzieci zaczną własne życie nie zrywając więzi z rodzicami, jestem pewien,że poczujesz się spełniony. Poza tym udało mi się wyprowadzić z miasta, gdzie ludzie są układani warstwami a powietrze tak jak w Krakowie lub Zakopanem nie jest bezbarwne. Inna sprawa, to spełnienie górskie.  Jakieś cele jeszcze sobie stawiam. Prawdziwy wspinacz do puki jakoś przebiera nogami zrealizowany nie będzie. Wspinanie zawsze było dla mnie również wyrafinowaną i luksusową, ale jednak zabawą. Życie bez zabawy jest smętne.

Wracając do gór. Moje kolejne pytanie brzmi: czy dla Ciebie jest to jakaś tam kupa granitu, trochę kamieni i dolin czy to jednak coś głębszego? Ja, mimo że raczej zawsze podchodziłem do gór jako do skały, trasy gdzie trzeba było wejść, zrobić zdjęcie i zejść i tyle, ale uwielbiałem zawsze być w ciepłym domu wieczorem, odświeżony i przy herbacie mieć takie poczucie SATYSFAKCJI i DOBREJ ROBOTY- a jak to jest z Tobą?

Góry bez ludzi, to rzeczywiście kupa kamieni i lodu. Przypisujemy sobie, my wspinacze, czy turyści, wyłączność na doznawanie metafizycznych dreszczy, ale góry były odwiedzane od zawsze. Co my wiemy o tych myśliwych, poszukiwaczach i pasterzach? Niewiele. Ale zostały pieśni, które są dowodem, że utylitarny cel pobytu w górach nie wyklucza głębokich doznań. Roi się dziś od uproszczeń w rodzaju: „ci sportowcy, to nie widzą gór, tylko cyfrę” albo „po co lezą takie tłumy w góry, przecież im wszystko jedno gdzie są”. Otóż moim zdaniem każdy może ale nie musi przeżywać piękno gór na swój sposób. Denerwuje cię cyfra? Nie zajmuj się nią. Brzydzą cię tłumy? Wstań o czwartej. Satysfakcja z dobrej roboty? Też dobrze.

Jak Rodzina (głównie Basia i Dzieci) reagują na Twoje górskie zmagania i na te wszystkie wyjazdy, zwłaszcza kiedyś?

To duży temat. Mogę Ci powiedzieć, że to nie jest łatwa gra, a prawdziwe zrozumienie potrzeb drugiego człowieka musi brać się z uczuć. Przy czym człowiek to nie tylko alpinista. Niestety…

Jeszcze jedna rzecz. Wiem, że bardzo często taternicy, himalaiści mają różne, zabawne przezwiska. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ale mówią na Ciebie jakoś szczególnie?

Rodzice dali mi imię śmieszne i jakby na wyrost, przynajmniej w czasach górskiej młodości. To starczyło za ksywkę. Próbowałem coś zmienić ale „ludwik” okazał się nie do pobicia.

A teraz na koniec zupełnie z innej beczki- muzyka poważna- Twoja kolejna pasja- góry i muzyka- jest tu jakiś związek?

Związek jest. I góry i muzyka na poziomie indywidualnym, to bardzo intymne przeżycia. Trudno o tym opowiadać. Pasuje tu fraza bodajże Luisa Armstronga, że jak ktoś pyta co to jest jazz, to nigdy nie będzie wiedział o co wtym chodzi.

A na koniec powiem publicznie- fajnie, że się poznaliśmy, dzięki za wspólne wędrówki, a smak żentycy z lata wtedy co byliśmy, czuję do tej pory. ;)

Rozmawiał Bartosz Michalak

Ludwik Wilczyński z reżyserem filmu Mój mały Everest Mirkiem DembińskimLudwik Wilczyński z reżyserem filmu Mój mały Everest Mirkiem Dembińskim

{youtube}-Wb2L3YZtls{/youtube}

 

Zobaczcie jak w tym roku startowali Polacy!

 
 
 
 
Treningi wspinaczkowe z Climb.pl

Nie wiesz jak zacząć się wspinać? A może Twój progres stoi w miejscu i nie wiesz co robić dalej? Chcesz popracować nad techniką lub opracować plan treningowy? Wpadnij na treningi wspinaczkowe prowadzone przez Climb.pl! Od lutego zaczynamy działać na Dolnym Śląsku, Trójmieście i Krakowie, a już niebawem będziemy obecni także w innych miastach! :) Dlaczego warto przyjść [...]

Artykuł Treningi wspinaczkowe z Climb.pl pochodzi z serwisu Climb.pl – Wspinanie sportowe.